Po horyzont i dalej! |
Przygoda z motocyklem |
Parę dni temu jechałem spokojnie do pracy. Dwupasmówka oczywiście zakorkowana, więc jechałem ostrożnie między samochodami, włączając się grzecznie do ruchu, kiedy sznur aut ruszał.
Na ogół nie miewam z tym problemów. Miejsca jest dość, a spora ilość kierowców ustępuje, nawet kiedy nie ma ku temu wyraźnej potrzeby. Ale rozumiem, z wnętrza samochodu nie można dokładnie ocenić, czy motocyklista się zmieści.
W pewnym momencie jeden z kierowców stojących na lewym pasie samochodów, zobaczywszy mnie w lusterku, wrzucił bieg i celowo dojechał do linii oddzielającej pasy ruchu, uniemożliwiając mi przejazd. Kiedy zobaczył to kierowca samochodu na prawym pasie, odbił w prawo i dojechał do krawężnika, aby zrobić mi miejsce. Odkręciłem gaz i wyminąłem chama na lewym pasie, zanim zorientował się, co się stało.
Minę, którą zrobił, kiedy już byłem przed nim, z nawiązką wynagrodziła przykrość. :-)
Ogólnie rzecz biorąc, jestem mile zaskoczony zachowaniem kierowców. Nie stwarzają problemów nam, motocyklistom, i nie zachowują się jak pies ogrodnika (“Sam nie pojadę, to i innym zablokuję drogę”). Czasami jednak zdarza się dureń, który ma ochotę na bezinteresowną złośliwość.