Po horyzont i dalej! |
Przygoda z motocyklem |
Nie tak dawno narzekałem jeszcze, że droga do pracy jest taka długa i męcząca. Kto mieszka w Krakowie wie, jak męczące mogą być codzienne dojazdy w godzinach szczytu. Mam do przejechania prawie całe miasto — 10 km, co zajmowało ponad godzinę. Ile się znajomi i rodzina nasłuchali, jak to nie da się nigdzie dojechać, jak denerwujące są korki i jak męczące jest pojechanie gdziekolwiek.
Tak było aż do tej pory. Od kiedy przesiadłem się na dwa kółka, czas dojazdu do pracy spadł dramatycznie. Spokojnie mieszczę się w trzydziestu minutach, nawet w najbardziej zakorkowane dni.
Tylko że… jazda na motocyklu jest tak fajna, że droga do pracy wydaje mi się za krótka! Dojeżdżając myślę sobie: “Ooo, już?”… Miało by się ochotę jeszcze pojeździć…
Ale za to jakże miło jest usłyszeć po południu od żony: o, tak szybko wróciłeś?