Po horyzont i dalej! |
Przygoda z motocyklem |
Ciekawą rzecz zaobserwowałem.
Siedzimy na rodzinnej nasiadówie. Moja mama, wciąż nie mogąc się pogodzić, że jej niemłody już przecież syn zakupił motocykl, poskarżyła się na mnie przy stole (“A wiecie, co mój synek nawywijał? Pochwal się!”).
No i się zaczęło. Naskoczyli na mnie, jakbym im co złego zrobił. Dowiedziałem się, że oszalałem, że ciotka by nigdy kuzynowi nie pozwoliła (ja tam się mojej matki o zgodę nie pytałem :-) ) itd. itd.
Dopiero, kiedy wracałem do domu, dotarła do mnie jedna rzecz… Kiedy wszystkie kobiety przy stole się na mnie wyżywały (oprócz mojej żony kochanej, która wspiera mnie w mojej pasji i sama przymierza się do prawka A), wszyscy mężczyźni (dwóch wujków, kuzyn i ojciec) siedzieli cicho, bojąc się odezwać. Dopiero pod koniec tata zaczął mnie słabo bronić.
Nie wiem, bali się czy podzielali zdanie swoich małżonek? Matriarchat :-)
A na koniec dowiedziałem się, że mój dziadek, którego nigdy nie poznałem, jeździł na motocyklu i woził na nim babkę i dwóch synów. Na raz!