Po horyzont i dalej! |
Przygoda z motocyklem |
Paliwo — jest. Kranik rezerwy — we właściwej pozycji. Przekręciłem kluczyk — kokpit ożywa. Luz — jest. Ssanie — włączone. Nacisnąłem starter. Silnik ożył. Dla kogoś zarażonego motocyklami, to przepiękny dźwięk.
Motocykl powoli się rozgrzewa. Zmniejszyłem ssanie, zacząłem się ubierać. Zapiąłem kurtkę, naciągnąłem kominiarkę i kask, założyłem rękawice, zapiąłem rękawy.
Silnik zdążył się rozgrzać. Siadam. Sprawdzam ustawienie lusterek — w porządku. Sprzęgło, hamulec, jedynka i w drogę!
Pierwsza jazda po zimie. Cudowne…